• Post author:

…a czasem iść pobiegać, czyli „Biznes to ludzie”.

Nie wiem jak to się odbywa w wielkich korporacjach, zatrudniających dziesiątki czy setki pracowników. Wiem natomiast jak to funkcjonuje w małych firmach, takich jak moja czy moich kolegów. Biznes przede wszystkim tworzą ludzie. O relacjach, wychodzeniu do ludzi, pokazywaniu się i dawaniu szansy przypadkowi – o tym będzie dzisiejszy artykuł. Co zaś do samego tytułu – zdarzało mi się dopinać umowy zarówno podczas spotkania przy mocnym alkoholu jak i podczas biegania po lesie.

Biznes to ludzie

Tytułem wprowadzenia jeszcze chciałem zacytować Richarda Bransona. Kim jest Richard Branson? Idąc za Wikipedią jest on brytyjskim przedsiębiorcą, miliarderem, twórcą obejmującej ponad 400 firm Virgin Group, m.in. linii lotniczych.  Jego majątek w 2016 roku wg Forbes był szacowany na około 4,9 mld. Dolarów. Można więc przyjąć, że facet wie co mówi.Linie lotnicze Richarda Bransona

Jedna z wielu firm Richarda Bransona to linie lotnicze.

Fragment książki „Like a Virgin”

Siłą są ludzie. To prawdziwy motor każdego biznesu. Dobrzy ludzie nie tylko są kluczowi dla firmy, oni są firmą! Znalezienie ich, zarządzanie nimi, inspirowanie ich i zatrzymanie przy sobie to jedno z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed przywódcami biznesowymi, a to, czy uda ci się temu sprostać czy wręcz przeciwnie, na dłuższą metę odgrywa decydującą rolę w sukcesie i rozwoju Twojego biznesu. (…) Ci z pierwszej linii mogą zadecydować o sukcesie albo porażce biznesu.

Utrzymywanie relacji w najbliższym otoczeniu

W swojej firmie szkoleniowej na co dzień współpracuje z około 40 różnymi osobami. Na tę liczbę składają się moi najbliżsi współpracownicy – Ania, Natalia oraz Łukasz, instruktorzy, osoby z zewnętrznych firm obsługujących nas, prawnik, pracownicy biura rachunkowego. Tak naprawdę to oni tworzą serce Movuto. Oczywiście nie każdy w takim samym stopniu, ale każda z tych osób ma wpływ na rozwój mojej firmy.

Jednostronnie stwierdzę, że ze wszystkimi osobami, z którymi współpracuję tak czysto po ludzku się lubię. Nie ze wszystkimi utrzymuję codzienne relację, gdyż nie ma takiej potrzeby, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, aby współpracować z kimś kogo się nie lubi. Życie zresztą mi pokazało, że dłuższa współpraca z osobami, które nie są z mojej bajki jest niemożliwa. Nie ma tu nawet znaczenia jak bardzo profesjonalnie podchodzimy do swoich obowiązków zawodowych. Bez czysto ludzkiej sympatii na dłuższą metę nie da się zbudować nic dużego wspólnie.

Utrzymywanie dobrych relacji wymaga pracy. Ja na przykład, żeby w fajnej atmosferze żyć z naszymi instruktorami dość regularnie jeżdżę na nasze szkolenia organizowane w Warszawie. Jest to doskonała okazja, żeby na spokojnie porozmawiać, zjeść wspólnie kolację, czy napić się przysłowiowej tytułowej wódki. Nie ma co ukrywać, że czasem interesy też się załatwia w ten sposób, głównie z płcią brzydką. Z naszymi Paniami w firmie mocnych alkoholi jeszcze nie piłem😀

Z Anią, Natalią czy Łukaszem, czyli pracownikami biura z którymi widzę się najczęściej też żyjemy w dobrych relacjach. Zresztą pracownicy biura to jest ważny temat. Moim zdaniem w przypadku niewielkiej firmy, poza twardymi kompetencjami niezwykle istotny jest charakter danej osoby. Zespół należy dobierać także pod względem charakteru, a może nawet przede wszystkim. W swojej firmie miałem dwa przypadki osób, które nie pasowały do reszty. Nie mieliśmy wspólnych tematów poza tematami zawodowymi, nie śmialiśmy się z tych samych żartów itd. Mówiąć w skrócie: nie było chemii. Te dwie osoby nie zagrzały na długo miejsca w Movuto. A co do żartów to ja jestem w trudnej sytuacji: mówią, że z żartu kierownika nie wypada się nie zaśmiać. Więc nigdy naprawdę nie wiem, czy przed chwilą nie strzeliłem suchara roku 😂😂😂

Poza osobistymi spotkaniami ważną rolę odgrywają też z pozoru mało istotne rzeczy – przesłanie śmiesznego zdjęcia whatsapem, wysłanie kartki na święta, zwykły telefon żeby dowiedzieć się czy wszystko w porządku itd. To jest naprawdę bardzo ważne.

Daj szansę przypadkowi

Tą sentencję usłyszałem od Adriana Gorzyckiego, jednego ze współtwórców kanału na Youtube „Przygody przedsiębiorców”. Tak naprawdę nie jest to dla mnie żadna nowość, ale piękne ujęcie w trzech słowach tego, co już wiedziałem od dawna. Chodzi tutaj o to, że trzeba stwarzać sobie w życiu okoliczności, żeby coś się wydarzyło. Często jest tak, że gdy otworzymy jakieś przysłowiowe drzwi, znajdujemy za nimi kompletnie nowe szanse czy okoliczności których kompletnie się nie spodziewaliśmy. Mnie to spotykało wielokrotnie. Z najbardziej aktualnych drzwi, jakie otwieram to kanał na Youtubie. Szczerze mówiąc nie wiem czego się mogę spodziewać, w którą stronę się historia potoczy, ani co mnie spotka. Po prostu robię kolejną rzecz w życiu i mam nadzieję, że stworzy to dla mnie nowe możliwości w przyszłości.

Wyjazdy na targi, konferencje, szkolenia są najprostszym przykładem dawania szansy przypadkowi. Najprostszym i zarazem jednym z najlepszych. Chodzi tu o tzw. networking. Nigdy nie masz pewności kogo spotkasz na takim wydarzeniu. Pewne jest to, że będą tam osoby, o zbliżonych zainteresowaniach do Ciebie i to jest bardzo ważne. Być może uda się nawiązać nową współpracę, sprzedać swoje usługi lub poznać kogoś, kto jest w stanie poznać Cię z kimś. Ja dość regularnie biorę udział w różnych imprezach zarówno w Polsce jak i za granicą. Jako dygresję tutaj dodam, że najbardziej egzotycznym miejscem (oczywiście egzotycznym pod kątem biznesowym) w jakim byłem w sprawach biznesowych, była stolica Rumunii – Bukareszt (nie mylić z Budapesztem, jak to zrobił Michael Jackson). W moim wypadku są to imprezy z dwóch kategorii – branżowe, czyli związane z fizjoterapią, oraz typowo biznesowe.

Szczęściu trzeba pomagać

Przypomnij sobie ile razy mówiłeś lub słyszałeś o kimś „Ten to miał szczęście, bo spotkał tego czy tamtego i on mu pomógł”. Owszem szczęście jest ważne. Jednak jeszcze ważniejsze od szczęścia jest dawanie mu szansy aby się przydarzyło. Z definicji w „mieniu szczęścia” jest dość duża doza przypadkowości. Naszym zadaniem jest tą przypadkowość eliminować. Wyobraź sobie, że chcesz chciałbyś osobiście spotkać jakąś znaną osobę. Jaką masz szansę na to siedząc w domu??? Pytanie jest raczej retoryczne, więc nie będę na nie odpowiadał. Jeśli jednak trochę się postarasz, dowiesz się gdzie ta osoba często przebywa, do jakiej siłowni chodzi, w jakiej restauracji często bywa itd. Twoje szanse na spotkanie tej osoby znacznie rosną.

paczkomaty Rafała Brzoski

Swego czasu czytałem historię Artura Racickiego, przedsiębiorcy któremu bardzo zależało na spotkaniu z Rafałem Brzoską (twórcą Paczkomatów). O spotkanie zabiegał przez kilka miesięcy, jednak ciągle coś stawało na przeszkodzie. Przy ostatniej próbie spotkania się plany zostały pokrzyżowane przez pilny wyjazd Rafała Brzoski z Krakowa do Warszawy. Co wtedy zrobił przedsiębiorca? Kupił w astronomicznej cenie bilet na ten sam samolot i postarał się, aby zająć miejsce tuż koło właściciela Paczkomatów. Dostał od losu 35 minutową szansę rozmowy. Jaki był finał tej historii? Rafał Brzoska zainwestował w 27 procent udziałów firmy Artura Racickiego. Myślisz, że to by się udało, gdyby próby kontaktu skończyły się na wysłaniu maila z propozycją na ogólnodostępny mail firmowy?

Media społecznościowe

Prowadzenie w sposób aktywny swoich profili w mediach społecznościowych jest też formą „dawania szansy przypadkowi”. Z jednej strony może to być przemyślana strategia na zdobywanie nowych klientów np. poprzez udział w tematycznych grupach na Facebooku. Z drugiej strony pokazywanie siebie, tego czym się zajmujesz, co Cię interesuje jest tak jakby pokazaniem ludzkiej twarzy firmy. Ja zacząłem bardzo aktywnie korzystać z tego medium kilka miesięcy temu. Mogę teraz powiedzieć, że dużo za późno. Lepiej jednak późno niż wcale. Owszem prowadziłem wcześniej fan page swojej firmy (chodzi tu o Movuto, Rehazakupy jest do tej pory mocno zaniedbane pod tym kątem) na Facebooku oraz Instagramie, ale brakowało tam właśnie czynnika ludzkiego. Odkąd założyłem swoje nazwijmy to prywatne konto na Instagramie, a także publicznie udostępniłem profil prywatny na FB, nawiązałem wiele nowych relacji, które już w sposób pozytywny przekładają się na funkcjonowanie moich firm. Przy okazji serdecznie Cię zapraszam na mojego Facebooka oraz Instagrama:

W planach pozostaje jeszcze Linkedin. Z założenia jest to portal ułatwiający kontakty biznesowe. Tak więc przekonany o sile mediów społecznościowych wkrótce muszę się tam znaleźć.

Nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz…

…głębokiego spojrzenia w oczy oraz uściśnięcia dłoni. Wyobraż sobie, że lecisz do Pragi tylko po to, żeby porozmawiać z kimś przez 30 minut, a cała podróż zajmuje Ci 24h. Masz to przed oczami? Ja tak zrobiłem jak dopinałem współpracę przy naszych szkoleniach w Pradze. Takich spotkań miałem dużo więcej i nie żałuję ani minuty poświęconej na takie wyjazdy. Nic nie jest w stanie zastąpić osobistego spotkania i omówienia w cztery oczy szczegółów współpracy. W sumie to nawet nie trzeba omawiać tych szczegółów, można to zrobić mailowo. Natomiast spotkania osobiste to jest w pewien sposób magia. Czasem nie pojawiają się na nich żadne istotne tematy, ale to jest taka wisienka na torcie dla ustalonych wcześniej lub później szczegółów.

Kilka zdjęć z nieformalnych spotkań, ale związanych z pracą.

Podsumowanie

Mamy obecnie tak fajne czasy, że otaczająca nas technologia bardzo ułatwia nam nawiązywanie nowych relacji oraz podtrzymywanie już istniejących. Korzystajmy więc z tych dobrodziejstw, pokazujmy się światu, twórzmy nowe projekty, które otwierają nam nowe drzwi. Nie zapominajmy jednak o bezpośrednich offline spotkaniach z drugim człowiekiem.

Jak Ty utrzymujesz relacje oraz jak nawiązujesz nowe? Podziel się w komentarzach swoimi doświadczeniami.

Piotr Weppe

Źródła zdjęć: Pixabay.com