Masz doskonały pomysł na biznes i zastanawiasz się, ile może być wart? Obawiasz się, że ktoś Ci go ukradnie? Masz pewność, że nikt na świecie jeszcze tego nie zrealizował … i nawet o tym nie myśli? No, tu chyba idziemy o krok za daleko. Taka pewność może być zgubna. Prawdopodobieństwo tego, że wpadłeś na zupełnie oryginalny pomysł jest bardzo małe. 

Nawet jeżeli tak jest, sam pomysł na biznes nie jest wart więcej niż 1 zł. Od koncepcji jest jeszcze bardzo długa droga do realizacji. Ale nie martw się – wszystko jest w Twoich rękach. Nawet jeżeli w tym samym czasie ktoś z Twojego osiedla, drugiego końca Polski lub innego kontynentu wpadł na dokładnie taki sam pomysł – nic się nie stało. Liczy się Twoje działanie.

Co więcej, równolegle możecie wprowadzić pomysł na rynek. Obecne prawo nie przewiduje możliwości zastrzegania pomysłów (prędzej urzeczywistnienia ich, choć i z tym nie zawsze jest tak łatwo). Tak czy siak, jeżeli nie masz patentu, Wasze firmy mogą się prężnie rozwijać. I to CZAS POKAŻE, kto w kwestii realizacji danego pomysłu ma lepszą skuteczność.

Historia zna wiele takich przypadków, które dziś z przyjemnością przytoczę. Inspiracją do stworzenia tego wpisu była sytuacja, którą miałem okazję obserwować na moich kanałach social media. Ogólnie w sieci często można zobaczyć różnorakie zarzuty wobec innych. Zdania „wpadłem na to pierwszy”, „już kilka lat temu myślałem o takim biznesie”, „to mój pomysł!” możesz przeczytać na każdej grupie biznesowej. Dlatego postanowiłem poruszyć ten temat. 

Co zrobić, aby pomysł na biznes nabrał wartości?

Kiedy pomysł na biznes nabiera wartości? Odpowiedź jest prosta. Gdy zaczniesz go z sukcesem realizować. Na samym początku musisz odpowiedzieć sobie na kilka, a nawet kilkanaście pytań. Jeszcze raz powtórzę: pomysł na biznes to nie jest wszystko! Co więcej, poniższe zagadnienia to dopiero start. Później będzie jeszcze trudniej. 

Gdy w Twojej głowie pojawia się jakaś koncepcja – pomysł na produkt lub usługę – na dzień dobry zadaj sobie kilka podstawowych pytań.

  1. Co i komu chcesz sprzedawać?
  2. Jakimi kanałami komunikacji będziesz pozyskiwać klientów?
  3. Jakich ludzi potrzebujesz do zespołu?
  4. Jaki będziesz mieć model biznesowy? Czyli, na czym chcesz zarabiać. 
  5. Myślisz o prostym modelu, czyli np. sprzedaży nabytych produktów z zyskiem? Czy masz pomysł na bardziej zaawansowany model biznesowy, gdzie będziesz zarabiać np. na reklamach lub sprzedaży danych?
  6. Jakich ludzi potrzebujesz do zespołu?
  7. Jakiego wyposażenia wymaga Twoja firma? Jakiego sprzętu i oprogramowania potrzebujesz?
  8. Jak będziesz finansować swoją firmę i jej rozwój?
  9. Chcesz działać offline czy online? Może chcesz to połączyć?
  10. Jeżeli planujesz działać offline – gdzie będzie mieścić się Twoja siedziba, biura, magazyn?
  11. Jeżeli online, gdzie będziesz kierować swoje usługi? Do jakich krajów? Może na cały świat? Wtedy na dzień dobry warto startować z minimum 3 językami: angielskim, chińskim i hiszpańskim. Jak chcesz to zrealizować?
  12. Czy będą Ci potrzebne licencje i pozwolenia? 
  13. Z jakiego systemu prawno-podatkowego będzie korzystać Twoja firma? Pamiętaj, że jeżeli działasz w kilku krajach, musisz dostosować się do każdego z osobna…

Udało Ci się rzetelnie odpowiedzieć na powyższe pytania? Super. Tak, jak napisałem powyżej – jest to dopiero start. Jednak mając te informacje, Twój pomysł na biznes powolutku zaczyna nabierać wartości.

Czy pomysł na biznes może być naprawdę unikalny?

Powróćmy jednak do kwestii unikalności i oryginalności Twojego pomysłu. Zastanówmy się. Na świecie jest ponad 7,5 mld ludzi (Źródło: Bank Światowy). Naprawdę wierzysz w to, że nikt nie wpadł na ten sam pomysł co Ty? 

Trzymając się jedynie Polski – mamy prawie 38 mln ludzi (źródło: Europejski Urząd Statystyczny). Szanse na unikalność pomysłu są naprawdę znikome. 

Jeżeli w Twojej głowie od jakiegoś czasu kwitnie jakiś pomysł, nie bój się, że ktoś Ci go ukradnie. Przejdź do działania. Rozmawiaj o nim z osobami, które mogłyby pomóc Ci stworzyć pełną koncepcję i wprowadzić go w życie. 

W innym przypadku sam pomysł nie jest wiele wart. 

Czy Facebook i Instagram bazują na oryginalnych pomysłach?

Na przykładzie Facebooka chciałbym Ci pokazać, że unikalność pomysłu nie ma żadnego wpływu na jego sukces. Najlepszy przykładem „kradzionego konceptu” jest sam Facebook. Mark Zuckerberg nie stworzył koła od zera. Na sukces Facebooka miała wpływ nie tyle sama koncepcja, ile jej realizacja. 

My Space

Facebook powstał w 2004 roku. Rok wcześniej wystartował MySpace. Pamiętasz jeszcze ten serwis? W pierwszych latach swojego istnienia to on grał pierwsze skrzypce, będąc w czołówce odwiedzanych stron internetowych na świecie. Początkowo MySpace miał o wiele więcej użytkowników niż Facebook. Jednak wraz z rozwojem konkurencji, serwis tracił na wartości. Dziś niewiele osób o nim pamięta.

Nasza Klasa 

Podobną historię mogliśmy obserwować na naszym rodzimym rynku. Nasza Klasa, która została stworzona w 2006 roku, początkowo była o wiele popularniejsza w naszym kraju niż sam Facebook. Swoją drogą ten serwis również był realizacją odtwórczą – jego pierwowzorem była amerykańska strona classmates.com. Tak czy siak, po kilku latach sukcesów w 2010 roku zaczęła tracić użytkowników – tendencja spadkowa rozpoczęła się po zmianie domeny na nk.pl.

Fotka.pl

Masz jeszcze tam swój profil? Tak, fotka.pl nadal funkcjonuje. I dziś, z perspektywy czasu, możemy popatrzeć na nią jak na prototyp Instagrama. Serwis został stworzony przez naszego rodaka Rafała Agnieszczaka w 2001 roku. Instagram powstał dopiero 9 lat później, w 2010. A Tinder w 2012. Cel serwisu? Bardzo podobny do dwóch wymienionych powyżej gigantów. Jednak muszę Cię zmartwić. To także nie był unikatowy pomysł. Autorzy, jak sami wielokrotnie podkreślali, zainspirowali się amerykańskim, studenckim serwisem Hot or Not, który służył do ocenienia koleżanek z uczelni. 

Szczytową popularność fotka.pl zaliczyła w 2009 roku. Wtedy posiadała ponad 2 mln użytkowników. Instagram – mimo tego, że o wiele później pojawił się na rynku, bo dopiero w 2018 roku, przekroczył liczbę 1 mld użytkowników (w Polsce mamy obecnie ponad 7 mln aktywnych kont). Dane pochodzą z Wikipedii. 

Tak sytuacja wygląda w przypadku większości biznesów. Dlatego, jeżeli myślisz, że musisz mieć unikalny pomysł, aby wystartować z własną firmą – to jesteś w błędzie. Możesz ruszać do działania w każdej chwili. 

To są moje pomysły na biznes przykłady! 

Widzisz, jak na rynku rozwijają się pomysły, na które wpadłeś/aś o wiele wcześniej? Spokojnie. Sporo osób ma takie wrażenie. Jednak tu znów kłania się kwestia przejścia od pomysłu do realizacji. 

Idealny pomysł na biznes odpowiada na potrzeby użytkowników. Potwierdzeniem tego założenia może być geneza wielu znanych i cenionych przedsiębiorstw. Ich historia bardzo często rozpoczyna się od problemu/potrzeby pomysłodawcy. 

Jeżeli nie możesz znaleźć jakiegoś rozwiązania na rynku, a jest Ci potrzebne, w głowie sama zaczyna rodzić się koncepcja nowej marki. Miałem tak kilka razy w życiu. 

Pizzaportal.pl | Pyszne.pl |Ubereats, czyli aplikacje do zamawiania jedzenia online – mój pierwszy pomysł na biznes

Biznes tego typu zrodził się w mojej głowie lata temu. Myślałem o nim dwutorowo. Z jednej strony chciałem rozwiązać swój problem z zamawianiem jedzenia podczas moich podróży służbowych. Będąc co chwilę w nowym miejscu zawsze miałem z tym problem. Marzyła mi się aplikacja, która ułatwi mi poszukiwanie dobrych restauracji w nieznanej okolicy. Z drugiej strony, usługa, którą sobie wymyśliłem, miała odciążyć pracodawców. Dlaczego większość restauracji nie miała dawniej dostaw na wynos? To był dodatkowy problem. Trzeba było zatrudnić pracownika, zakupić pojazd, ustalić procedury, przyjmować zamówienia. To wszystko było sporym obciążeniem. Zależało mi, aby maksymalnie ułatwić ten proces i zbudować firmę zewnętrzną, która się w tym wyspecjalizuje, odciążając restauratorów – nawet tych niewielkich, którzy mają kilka lub kilkanaście zamówień na wynos w tygodniu. Brzmi znajomo? No właśnie. 

Fixly.pl – serwis kojarzący usługodawców z klientami – mój kolejny pomysł

Tu znów przykład potrzeby jako matki innowacji. 10 lat temu stanąłem przed wyzwaniem urządzenia mieszkania, które było w stanie deweloperskim. Z racji tego, że z branżą budowlaną niewiele mam wspólnego, potrzebowałem solidnego wsparcia. Nie wiedziałem, gdzie szukać fachowców godnych polecenia. Wiedziałem, że można w tych kwestiach dość mocno się przejechać. Niestety w tamtych czasach nie było takiego serwisu. A może inaczej – był, ale tylko w mojej głowie. Pomysłu nie wcieliłem w życie. Zrobił to ktoś inny, co mam nadzieję, służy osobom, które stoją przed podobnym wyzwaniem. 

Naprawdę, zanim powstały te firmy – miałem na nie pomysł. Wiedziałem, że są strzałem w 10 i stanowią doskonałą odpowiedź na potrzeby rynku. Jak widzisz, nie jestem prezesem żadnej z powyższych marek. Sam pomysł na biznes nie wystarczył.

Daj znać, co o tym myślisz. Jakie masz podejście do podbieranych pomysłów? Co robisz z własnymi? Strzeżesz swoich koncepcji, czy wręcz przeciwnie – starasz się o nich rozmawiać i wdrażać w życie? Pogadajmy o tym. Zostaw komentarz.


W kolejnym tygodniu będę kontynuować temat pomysłów na biznes. Tym razem skupię się na rozróżnieniu innowacyjnych i tradycyjnych pomysłów na biznes.

Jeżeli masz w tej kwestii jakieś pytania – również zostaw je w komentarzu. 

Do zobaczenia w kolejny poniedziałek. 

Piotr Weppe pod redakcją Katarzyny Grzech

Źródło zdjęcia: Pixabay