Lubisz, gdy wszystko jest idealnie dopracowane? Cenisz najwyższą jakość i nie wyobrażasz sobie wypuścić na rynek produktu, do którego masz choćby drobne zastrzeżenia? Czy wręcz przeciwnie – perfekcjonizm w biznesie to nie Twoja bajka? Działasz szybko, płynąc z nurtem, a ewentualne nieścisłości dopracowujesz „na żywym organizmie”. Osobiście jestem zwolennikiem drugiego podejścia. Uważam, że zrobione jest zdecydowanie lepsze od doskonałego.

Co więcej, myślę, że perfekcjonizm może bardzo przeszkadzać w biznesie. Jeżeli chcesz być skuteczny – musisz działać. Pewnych rzeczy nie da się dopracować bez udziału rynku. To on daje najlepszy feedback na temat Twoich produktów czy usług. Przekonuję się o tym co rusz, o czym chętnie Ci dziś opowiem. 

Czy nasze szkolenia są i zawsze były perfekcyjne? 

Uważam, że to niemożliwe. Mimo tego, że niektóre kursy są w naszej ofercie od dobrych kilku lat – nieustannie je dopracowujemy i dostosowujemy do wymagań odbiorców, które zresztą także wraz z czasem ulegają zmianom. 

Każdy kurs, nawet ten z 8 czy 10-letnim stażem, kończymy ANKIETĄ, w której prosimy uczestników o szczegółową opinię. Wszystkie informacje zwrotne analizujemy. Jeżeli możemy coś poprawić – robimy to. Kursy ciągle są ulepszane.

Czasem są to niewielkie zmiany, na które po prostu nie zwróciliśmy uwagi np. numerowanie stron w skryptach szkoleniowych. Jednak czasem potrzebna jest prawdziwa rewolucja. 

Taka sytuacja, przykładowo, miała miejsce, gdy dostawaliśmy sygnały, że kursanci po 2-dniowym szkoleniu są przeładowani wiedzą. Co zrobiliśmy? Postanowiliśmy poszerzyć program i organizować 3-dniowe szkolenia. Tak, aby były trochę „luźniejsze”.

Oczywiście ciągłe ulepszanie szkoleń nie oznacza, że kilka lat temu ich forma była o wiele słabsza. Nie. Zawsze były świetne, ale nie były doskonałe, przynajmniej w niektórych kwestiach. 

Zmiany, które pojawiają się na blogu

Podobnie wygląda sytuacja na blogu. Wychodząc z założenia, że zrobione jest lepsze od doskonałego, w marcu tego roku postanowiłem ruszyć z blogiem. Od tamtej pory cały czas pracuję nad jego ulepszaniem. Zbieram opinie. Uczę się nowych rzeczy. Od chwili startu zdążyłem już zmienić hosting i kilka wtyczek. Pracuję także nad zmianą szablonu. Czy mogłem to zrobić, zanim opublikowałem pierwszy post? Cóż. Powiem tak – żałuję, że zacząłem publikować tak późno. Mogłem ruszyć jeszcze szybciej. Nie ma nic lepszego niż praca na żywym organizmie. Blog może i nie jest idealny, ale jest – i to jest najważniejsze. 

Prawdopodobnie, gdybym sam nie wpadł w pułapkę perfekcjonizmu i zamiast myśleć i kombinować odpaliłbym go dużo szybciej – dziś zapewne byłbym już o wiele dalej. 

Poczucie perfekcjonizmu w biznesie jest subiektywne 

Analizując kwestię perfekcjonizmu w biznesie warto zauważyć, że trudno jednoznacznie określić, kiedy dany produkt lub usługa są DOSKONAŁE. 

Dla każdego może to oznaczać zupełnie coś innego. Zwracamy uwagę na różne szczegóły, oceniamy produkty w odmiennych kwestiach, mamy rozmaite doświadczenia. 

Jeżeli w Twoim odczuciu produkt jest perfekcyjny, musisz zaakceptować to, że Twój zespół może myśleć zupełnie inaczej. Co więcej, jeżeli cała firma uważa, że to już jest TO – stworzyliście produkt idealny, rynek szybko to zweryfikuje. Klienci mogą mieć odmienne zdanie. 

Perfekcjonizm w biznesie jest zatem bardzo złudny. To, co dla jednej osoby może być zaletą, dla drugiej może być wadą. Jedni lubią prostotę, cenią produkty gotowe do użytku. Inni zwracają uwagę na możliwości dostosowania ich do własnych potrzeb. Przykładem mogą być aparaty fotograficzne. Zarówno proste automaty, jak i zaawansowane lustrzanki mają swoich zwolenników.

Co to znaczy perfekcyjny aparat fotograficzny? Dla każdego pod tym pojęciem będą się kryły zupełnie inne funkcje. 

Jeżeli testujecie daną usługę lub produkt w niewielkim zespole, Wasza opinia nigdy nie będzie tak kompleksowa i dogłębna, jak opinia rynku. 

Jeżeli zamiast działać, latami dopracowujesz swój produkt – popełniasz spory błąd. Tracisz cenny czas, który można wykorzystać na „prawdziwy rozwój” – na bazie feedbacku zebranego od różnych osób. 

Uważam, że o wiele lepiej jest wypuścić na rynek NIEDOSKONAŁY PRODUKT LUB USŁUGĘ, niż w nieskończoność go ulepszać. 

Rynek bardzo szybko wystawi Ci recenzję. Wskaże Ci miejsca newralgiczne. Pokaże palcem na problemy, które należy rozwiązać priorytetowo. Określi też, co jest istotne, a bez czego spokojnie można się obejść. 

Próba wprowadzenia na rynek perfekcyjnego produktu lub usługi to w pewnym sensie sabotaż własnej firmy. Tracisz czas, dążąc do mglistego rezultatu. A możesz działać na podstawie zebranego feedbacku. Iść w tym kierunku, który na pewno przyniesie Ci sukces. Informacje zwrotne, które dostajesz są pozytywne? Super! Zarabiaj na tym i idź do kolejnego projektu. Na tym polega biznes. 

Brak perfekcjonizmu w firmie to nie bylejakość

Oczywiście tu nie chodzi o to, aby wypuszczać na rynki buble lub sprzedawać produkty, w które zupełnie się nie wierzy. Moim zdaniem, każdy, kto chce prowadzić dobry, „zdrowy” biznes powinien znać i respektować potrzeby swojej grupy docelowej. Serce produktu lub usługi już na starcie powinno funkcjonować przynajmniej dobrze. 

Pisząc o perfekcjonizmie w biznesie, chodzi mi o to, aby nie poświęcać zbyt dużo uwagi na detale. Często bywa tak, że są one mało istotne dla Twoich klientów. Owszem – warto cały czas dopracowywać swój produkt, ale najlepiej robić to na żywym organizmie, na podstawie realnych opinii klientów (nie współpracowników, nie zespołu, nie rodziny i przyjaciół). 

Co zrobić, jeżeli produkt okazał się porażką?

Dobrze, ale co zrobić, jeżeli coś, co Tobie wydawało się dobre, okazało się bublem? Najlepszym rozwiązaniem jest przyznanie się do tego. W takiej sytuacji warto przeprosić swoich klientów i zaproponować im rekompensatę. Takie sytuacje się zdarzają. I to od Ciebie zależy, czy wyjdziesz z nich z twarzą. 

Jedno jest pewne – strach przed porażką nie powinien hamować Twojego działania. Warto próbować. Jeśli powinie Ci się noga – wyciągnij z tego wnioski. Przeanalizuj dokładnie całą sytuację. Staraj się nie popełniać ponownie tych samych błędów. 

Jeżeli będziesz brnąć w nieudany produkt (w końcu tyle czasu na niego pracowałeś) lub przeskoczysz do kolejnego projektu bez chwili na analizę swoich błędów – stracisz podwójnie. Zawiedziesz zarówno swoich klientów i niczego nie nauczysz się na przyszłość. Właściwie nie wiem, co jest gorsze…

Daj znać w komentarzu, jakie masz podejście do perfekcjonizmu w biznesie. Starasz się maksymalnie dopieszczać swoje produkty lub usługi, czy jak najszybciej próbujesz je przetestować, wyciągając feedback od pierwszych klientów? Jestem bardzo ciekaw, jakie masz podejście. Zapraszam do dyskusji. 

Piotr Weppe pod redakcją Katarzyny Grzech

Źródło zdjęcia: Pixabay